Strona główna

Trudne chwile


Wrócił, no i niby wszystko jest o.k, wszystkie niedopowiedzianle sprawy zostały wyjaśnione. Mimo to jest... inaczej i chyba nigdy już nie będzie tak jak wcześniej. Czy to dobrze, a może źle?? Jeszcze nie wiem. Narazie z każdym dniem jest mi... smutniej. Jest taki... chłodny, jakby obojętny - obcy. Zmienił się. Miesiąc, niby nie długo, a jednak. Staram się rozmawiać, na spokojnie, bez nerw. Czasem się nie udaje i łzy płyną niepochamowanym potokiem, emocje biorą górę. Chcę wiedzieć, jak jest, czy mu jeszcze zależy. Mówi, że tak, ale to są słowa, a słowa przecież nic nie kosztują. Czyny za to mówią coś zupełnie innego. Nie twierdzę, że już mnie ni kocha, ale coś się zmieniło i nie wiem, czy mnie to cieszy. Staram się być cierpliwa, ale to niełatwe. Tak bardzo potrzebuję teraz ciepła, uczucia, jego dotyku, czułych słów, w końcu tak długo na to czekałam. Nie ma tego. Muszę się dopraszać o każdą czułostkę. Wydaje mi się, że on powinien tego chcieć. Powinno brakować mu tego samego, ale tak nie jest. Jest mi bardzo trudno, nie wiem czy na dłuższą metę mogę to wytrzymywać. Nie wiem nic. Moje życie od jego powrotu stało się jedną wielką niewiadomą... No cóż zobaczymy co przyniesie jutro...
2005-08-25 22:08:47 skomentuj (6)